Kiedy Dobran się kąpie, to standardowo kilka razy ścieram podłogę w łazience, bo inaczej całe mieszkanie zaczęłoby pływać ;) Normalnym jest też, że kiedy tylko ma możliwość, to biegnie do łazienki, wspina się na taboret koło umywalki, odkręca wodę i chlapie sobie rączkami. Dawno temu przestało mnie też dziwić, że kiedy jest sam w wannie, to się kładzie na wodzie, zanurza głowę pod wodę i porusza się tak, jakby pływał...
Jak to się zaczęło? Bardzo prosto: niemalże jak wszystko, w naszym przypadku, od lektury ;)
Zaraz po tym, jak Gniewko przyszedł na świat (a może jeszcze podczas ciąży) zaczytywałam się książkami na temat rozwoju małych dzieci. Uważnie śledziłam internet i tak od strony do strony, dotarłam w końcu do książki "How to teach your baby to swim" napisanej przez Douglasa Domana. Swoją drogą bardzo polecam tę książkę wszystkim, którzy chcą, by ich dzieci czerpały radość pływając i przebywając w wodzie ;D
Gniewko - jako starszy i wcześniej urodzony - przetarł już pływackie szlaki i pokazał nam, że małe dziecko może być przeszczęśliwe w wodzie, więc kiedy tylko Dobran się urodził (a dokładniej 3 tygodnie po urodzeniu, kiedy Dobrankowi w pełni zagoił się pępek) poszliśmy z chłopakami na basen. To był pierwszy kontakt Dobrana z głęboką wodą! Oczywiście nie liczę wanny, bo może z Dobrana (wówczas noworodka) perspektywy wanna spełnia kryteria głębokiej wody, jednak z mojej nie ;)
W tym miejscu muszę dodać, iż fakt, że i Dobran, i Gniewko cudownie pływają, jest głównie zasługą mojego najstarszego Kochania :D Gdyby nie tata, dla którego basen jest ważny i który dba o to, by synowie regularnie cieszyli się wodą, to ja bym już dawno temu odpuściła... (ach, ta moja konsekwencja)
W regularności i systematyczności pomaga nam również Fariaszka. Mogę też z czystym sumieniem powiedzieć, że dzięki Fariaszce, pobyt na basenie ma charakter zabawy, a nie nauki pływania, więc chłopaki cieszą się z każdej soboty, bo wiedzą, że czeka ich zabawa w dużej wodzie :D
Cokolwiek bym tu nie napisała, na największe laury i tak zasłużył Dobran, bo to on wykonał kawał najlepszej roboty! a nie miał łatwo... oj nie ;D I pewnie przyzna mi w tym temacie rację każdy rodzic, który widział na basenie lub w Fariaszce, w jaki sposób tata "zachęcał" Dobrana do zabawy w pływanie... Cóż, powiedzmy, że po wcześniejszym treningu z Gniewkiem, ani ja, ani instruktorzy Fariaszki, nie byli zaskoczeni, kiedy inni rodzice przychodzili, by zwrócić naszą uwagę, by "utemperować starania" taty. Szybko przestali interweniować; przyczyniła się do tego właścicielka Fariaszki chwaląc moje Kochanie i mówiąc, że, aby mieć postępy należałoby robić jeszcze więcej...
Ja się nie włączałam. Niektórych scen wolałam po prostu nie widzieć... ;) Wiem, że czasem - z perspektywy obserwatora - wyglądało to na trudne i forsujące. Grunt, że Dobran był zadowolony i wciąż kocha wodę, więc z jego perspektywy pewnie jest OK ;D
A oto, czego Dobran dokonał przez ostatni (swój pierwszy) rok w obszarze pływania:
Po pierwsze Dobran nigdy nie dowiedział się, czym jest wanienka - od samego początku kąpaliśmy go w normalnej wannie, więc szczególnie w pierwszych miesiącach życia, mógł mieć wrażenie, że pływa w jeziorze ;D
Po drugie Dobranek ma za sobą sporo ćwiczeń, w ramach których miał się po prostu unosić na wodzie. Nic jak "tylko" cieszyć się z odpoczynku na pleckach ;) Oczywiście podtrzymywalismy mu główkę - piszę o tym na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał w nas zwątpić lub się na nas wzorować korzystając z niepełnych informacji ;)
Dla równowagi nasz kochany Dobranek pływał też na brzuchu :) Najpierw z pomocą taty, a później samodzielnie (oczywiście z wykorzystaniem takich sprzętów jak pływaczki, makarony, czy dmuchane koła). Choć może "oczywiście" nie jest najtrafniejszym słowem, bo wiem, że w myśl zasad niektórych szkół pływania dla maluszków, tego typu pomoce nie są w powszechnym użytku.
Dobranek też bardzo lubi pływać / być "na fali". Z perspektywy rodzica mogę powiedzieć, że w takim wieku dziecka, jest mu to bardzo łatwo zagwarantować ;) Wystarczy w basenie unosić dziecko do góry i na dół (uważając na głowę i nosek). W wannie Dobran sam znalazł sposób na robienie fali. Kiedy któreś z nas (rodziców) się z nim kąpało, to Dobran ustawiał się tak, by rękoma chwytać nasze nogi i tak, by miał miejsce się położyć na wodzie. Kiedy już zajął dogodną pozycję, to dawał nam do zrozumienia, że chce falę. Trzeba było jedynie unosić lekko nogi w wodzie i opuszczać je pod wodę, a Maluch pływał na fali i słodko chichrał się przy tym :D
W ciągu ostatniego roku Dobran też bardzo dużo przebywał pod prysznicem - z dobrym skutkiem w obszarze zabawy i higieny ;) Prysznic był obowiązkowy nie tylko w ramach kąpieli w wannie, ale także na basenie.
Dobran bohatersko stawił czoło każdemu nurkowaniu - a w ciągu ostatniego roku było ich baaaardzo dużo :D Moja rada dla wszystkich rodziców, którzy chcą nurkować ze swoją malutką pociechą: obejrzyjcie najpierw "Błękitną lagunę". Jest w tym filmie scena, w ramach której przed zanurkowaniem maluszkowi dmucha się mocno w buzię, przez co sam z siebie zaciska nosek i zejście pod wodę przebiega naturalnie oraz (dla niego) łagodnie. Na szczęście nurkując z Dobranem mieliśmy już tę wiedzę, jednak Gniewko pierwsze nurkowania przypłacił zachłyśnięciami :( Mam nadzieję, że nam wybaczy, kiedy to przeczyta :D
Dzięki wyporności Dobran w wodzie dużo szybciej sam wstawał i siadał (gdzieś w okolicach czwartego i piątego miesiąca). Kiedy odkrył, że potrafi w wannie stać i siedzieć, to mocno trzymał się naszych kciuków i dopóki się nie zmęczył konsekwentnie obstawał przy swoim - reagował płaczem, gdy próbowaliśmy go położyć na wodzie. Mały twardziel ;D
Dwa miesiące temu Dobran sam zaczął wskakiwać do wody. Ze względu na warunki na basenie i jego bezpieczeństwo, wskakuje z pozycji siedzącej. Możliwe, że "za moment" będziemy obserwować skoki z klęczków lub ze stania, kto wie... ;D na teraz jest super patrzeć, jak się szykuje do skoku i zanurza w wodzie zupełnie sam :D
Po kilkumiesięcznych ćwiczeniach Dobran nauczył się kilku przesłodkich sztuczek. Umie np puszczać bańki do wody - robi to co prawda nieregularnie i jeszcze troszeczkę nieporadnie, jednak jest to rewelacyjny widok :D Dodatkowo potrafi sam z siebie zanurzyć głowę do wody, nabrać płynu w usta, a później się wynurzyć i opluć wodą mamę, tatę lub Gniewka; zależy, kto jest najbliżej lub kogo właśnie chce zaczepić i zaprosić do zabawy :D
Oprócz tego tata i Fariaszka dbają, by każdy pobyt na basenie był dla Dobrana udaną zabawą. jest kilka aktywności, które regularnie Dobrana wprawiają w dobry humor. Wśród nich można wymienić gonienie rodzica w wodzie, zabawę z piłkami, nurkowanie na plecach taty, zabawę w tunelu i wiele innych... :D
Jest też zabawa, która z kolei tatę regularnie wprawia w dobry humor, a zainteresowanych widzów w zachwyt nad umiejętnościami Dobrana. Zabawa polega na tym, że tata wyrzuca Dobranka do wody (na kilka metrów od siebie tak, że cały czas ma z nim kontakt poprzez ręce). Dobran nurkuje, po czym tata pod wodą ciągnie go w swoim kierunku; najczęściej robi to po okręgu, co w praktyce oznacza, że Dobran pod wodą przepływa jakieś 7 metrów... W innej wersji tata wyrzuca Dobranka do wody, Dobran wypływa i wraca samodzielnie do taty. Jeśli chodzi o moje najmłodsze Szczęście, to muszę przyznać, że w większości przypadków cieszą go te skoki. Jednak, kiedy tacie zdarzy się przesadzić (a zdarza mu się!), to zabawa niestety kończy się płaczem :( Na szczęście ten drugi scenariusz zdarza się stosunkowo rzadko (w zestawieniu z happy end'ami), więc mogę jeszcze spać spokojnie...
Może czytając o dokonaniach mojego małego Bohatera, myślisz jak ucieszyć wodą Twoją pociechę... Jeśli tak, to pozwól, że dodam jeszcze pięć groszy. Z moich obserwacji wynika, że warto:
- zarażać Maluszka własną ekspresją radości - duży uśmiech, podniesiony i cieńszy głos oraz słowne zachęty rewelacyjnie się sprawdzają; akurat tata Dobrana jest w tym obszarze mistrzem, co pewnie widać na załączonych obrazkach :D
- pamiętać o nagrodach dla Malucha - brawa, radośnie wyrażone pochwały i całe mnóstwo przytulaków w zupełności wystarczają i cieszą zarówno dziecko, jak i rodzica; mam nadzieję, że kiedy moje Kochanie przeczyta ten artykuł, to sobie przypomni o nagrodach i teraz Dobran będzie dostawał ich więcej ;)
- regularnie przygotowywać Malucha na czekającą go aktywność (szczególnie na nurkowanie, czy prysznic) - wystarczy za każdym razem przed zanurzeniem dziecka odliczać mu "raz, dwa, trzy" i na "trzy" zanurzać; dzięki temu Maluch szybko uczy się, że "trzy" oznacza wstrzymanie oddechu i później jest mu dużo łatwiej :)
Zdaję sobie sprawę, że częstotliwość raz w tygodniu nie służy szybkim postępom pływackim. Doman pisze nawet, że taka regularność ćwiczeń pozwala utrzymać poziom nabytej umiejętności, ale jej nie rozwija :( Niestety w naszych realiach jest ona optymalna. Staramy się oczywiście częściej odwiedzać basen dla maluchów, jednak trudno tu mówić o regularności :(
Cieszę się, że lato nadchodzi dużymi krokami. Podczas wakacji na pewno będziemy mięli więcej okazji, by Dobrankowi i Gniewkowi dać więcej (i częściej) godzin w basenie :D













0 komentarze:
Prześlij komentarz